Ostatnie Lata Paryskie

ROZEBRANA
BALLADA

I

Ani jej widzieć wieczorem, ni z rana,

Bo rozebrana...

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Więc śpi zapewne! - niech raz rzekną szczerze

Służebne panny,

Lub że, gdy wstawa i nim się ubierze,

Używa wanny.



II

Tymczasem szwaczek trzy stoi z pudłami

I szewców sporo,

Co, nic nie widząc, swymi domysłami

Miary Jej biorą.



III

Tymczasem dzieci o rannej godzinie

Gdzieś do szkół idą;

Oracz wywleka pług, i Wisła płynie,

I Warta z Nidą.



IV

Błogi jest pejzaż, błogą woń poranna,

Gdy wstają zorze -

Ale cóż, kiedy ona, rozebrana,

Wyjrzeć nie może!



V

Świat na to rzecze: "Niech się ubierze

Na trzy sposoby:

Zachodnio-wschodnio-pstre weźmie odzieże

Lub wór żałoby!..."



VI

To ja gdy słyszę, mam zdanie odmienne

O Rozebranéj:

Wszakże nieskryte jest, a tak promienne

Łono Dyjany!



VII

Akteon blednie blaskiem uderzony,

Nie cofa psiarni trąb hałas;

Hyperbolejski las drży przerażony,

Jak wiotki trzęsąc się szałas...



VIII

Gdy ona przecie bez zbroi - bez togi -

Pełna powagi i krasy,

Pamiętna tylko, że po wsze czasy

Tak - karzą Bogi! 

 

 


W przypadku znalezienia błędu na stronie - prosimy o informację. kontakt


copyright © 2002 - 2010
www.Zaprasza.eu
oraz
Fundacja  Promocji  Kultury
Wszystkie prawa zastrzeżone